Za oknem deszcz…


          Deszczowa niedziela. Z domu nie chce się wychodzić w takie dni. Wyskoczyłem jedynie do galerii po nowy dres na siłownię. Taka pogoda nie sprzyja spacerom. Nie powiem – miałem ochotę wybrać się na spacer, ale niestety deszcz nie przestawał padać przez cały dzień.

          Rano wstałem z ostrym bólem głowy po wczorajszej imprezie. Dopiero dwie tabletki przeciwbólowe i późniejszy sen pomogły. Ostatecznie zwlokłem się z łóżka około południa. Nie byłem nawet zbytnio głodny. Ogarnąłem się i pojechałem na zakupy komunikacją miejską, bo za kółko nie bardzo jeszcze mogłem wsiadać – wciąż w głowie miałem helikopter.

Ciepło, ciepło, cieplej


          Kolejny ciężki tydzień dobiega końca. Od jutra znów tysiące spraw do załatwienia, setki telefonów, uzgodnień i rozmów z dyrekcją. Nawet nie chce mi się myśleć o tym, że weekend się kończy i jutro już będzie poniedziałek – najgorszy dzień, jaki może być w tygodniu.

Bezsenność też ma swoje plusy


      Wieczorem wypiłem kolejnego drinka i usnąłem z laptopem na kolanach i słuchawkami na uszach. Ostatnio to prawie codzienność. Obudziłem się w środku nocy. Obracam się z boku na bok i nie mogę zasnąć. Bezsenność. Umysł już zdążył otrzeźwić się po wieczornych drinkach. Skoro nie mogę spać, a Bartka nie ma, bo ma teraz nocki w pracy to wykorzystam sytuację i spróbuję sklecić kilka zdań.

      Dzisiaj pierwszy dzień astronomicznej wiosny, choć pogoda za oknem pokazuje coś zupełnie innego. Już nie mogę się doczekać kiedy śnieg stopnieje, temperatura wzrośnie i wszystko dookoła zacznie budzić się do życia.

Niedziela



            Dzisiaj niedziela. Niczym szczególnym dzisiejszy dzień się nie wyróżnia. Rano wstałem dość wcześnie, wypiłem kawę, bez której dnia nie zacznę. Popatrzyłem trochę w telewizor i usnąłem. Kolejna pobudka była ok. 12. Poleżałem jeszcze chwilę. Miśkowi nie chciało się wstawać – wstałem sam. Zasnął z powrotem, a ja ubrałem się i pojechałem sam na shopping.
            W galerii odwiedziłem kilka butików, ale nic ciekawego nie wyhaczyłem do kupienia. Pod koniec wskoczyłem do „Oszołoma” i kupiłem składniki do hot‑dogów, bo mnie naszły smaki.

Pierwsze kroki



Czas świąteczno-sylwestrowy minął. Kalendarz powrócił do zwykłego rytmu, gdzie praca trwa 5 dni, a wolne ogranicza się do soboty i niedzieli. Ciężko się przestawić z powrotem.
Od niedawna chodziła mi po głowie pewna myśl – założyć bloga. Odwiedzam regularnie kilka ciekawych blogów prowadzonych przez gejów. Coraz bardziej ten pomysł „świtał” w mojej głowie. Trzeba mieć jakieś zajęcie – żeby nie zwariować – które będzie się wykonywać regularnie. Blog to nie jest taki głupi pomysł. Może nie od razu, ale jak już się rozkręcę w pisaniu to może niejeden ciekawy komentarz się pojawi pod tekstem, który wyjdzie spod mojego „pióra”. Pisanie sprawia mi przyjemność – co nie oznacza, że jestem w tym mistrzem (o nie nie!).

Za oknem deszcz…

           Deszczowa niedziela. Z domu nie chce się wychodzić w takie dni. Wyskoczyłem jedynie do galerii po nowy dres na siłownię. Taka...